Wielkanoc po Krakowsku

Stara prawda głosi, że człowiek najpierw je… oczami. Coś w tym jest, bo czyż to nie wygląd potrawy sprawia, że ślinka nam cieknie z ust,
a w żołądku zaczyna głośno burczeć ?

Gdzie można obejrzeć potrawy powstałe w wyniku konkursu „Wielkanoc po krakowsku”, podpowiadały kuszące zapachy dochodzące z sali gimnastycznej.
A więc wejdźmy i… opanujmy łakomstwo.
Bogactwo barw, kształtów i zapachów. Autorzy uroczyście ubrani, przejęci powagą chwili. Za moment bowiem jury konkursowe wypowie się o ich pracy. To nie jest zwykły sprawdzian ich wiadomości czy umiejętności, to nie jest  zwykła klasówka
z czegokolwiek. Taki konkurs stanowi o tym, jak wykonawcy  zaprezentują  swe zdolności zawodowe. Uczniowie choćby podświadomie wiedzą jak to jest ważne dla ich przyszłości.

Pierwszoklasiści  są szczególnie przejęci ! Nerwami  płacą cenę debiutu. Kuba Piotrowski, Kinga Rybicka, i Ola Nowak z kl. I TGA niby się nie denerwują, starają się uśmiechem pokryć  emocje. Jeszcze teraz nie wiedzą, że  wkrótce z radosnym zaskoczeniem powitają drugą nagrodę w kategorii kucharzy – uczniów technikum. Ich koleżanka z klasy, Paulina Filipowska występująca w kategorii cukierników z troską dogląda swoich wypieków. Wyglądają pięknie, a jak będą smakować ? Obawy okazały się płonne – jest druga nagroda.
Przechodzę w stronę ekspozycji piekarzy.  Tu widać wielka różnicę nastrojów. Oto bowiem weteran zmagań konkursowych Maciek Wójcik z kl. III P/I   ze stoickim spokojem śledzi pracę jury. Wie co potrafi, w końcu nie w takich konkursach się uczestniczyło…
A obok młodzi adepci kunsztu piekarskiego: Sebastian Kluzek, Kamil Grabowski i Bartłomiej Lipiarz. Mają się czym pochwalić „chleb do koszyczka” i „chlebek wielkanocny” uwodzą wzrok swą urodą.
Tuż obok wędliniarze i ich prace, mogące przyprawić o obłęd nawet najgorszego niejadka. Bo jakże można przejść spokojnie obok kosza uplecionego z… kabanosów, w którym pysznią się róże ze schabu ? Trzeba być niewidomym i mieć porażony zmysł węchu.
Zaciekawiły mnie nazwy niektórych potraw. Fantazyjna  CZEKOLADOWA INSPIRACJA WIELKANOCNA (znawcy wspominali mi też o udziale karmelu) wykonana w ramach współpracy z Pracownią Piekarsko-Cukierniczą państwa Ewy i Janusza Trojanów z Kaszowa budziła podziw.
A co powiedzieć o takich nazwach  jak : „Wielkanocny zwierzyniec”, Ochrzaniona wieprzowinka” czy  „Moc w rzodkwi”?
Refleksji można snuć jeszcze więcej . A przecież trzeba wspomnieć
o zacnych gościach, których nie zabrakło w naszych skromnych progach.

J.E. Ksiądz Kardynał Stanisław  Dziwisz swoją obecnością nadał naszemu przedsięwzięciu uroczysty charakter.
Dopisali także goście reprezentujący Prezydenta Miasta Krakowa, radni miasta i dzielnicy.
Niezwykle ważna była liczna obecność pracodawców, u których nasi uczniowie odbywają praktykę  zawodową. To bardzo ważne wsparcie dla uczniów i szkoły.
Naszą imprezę odwiedził także ktoś, kogo można śmiało  nazwać ikoną, legendą krakowskiego cukiernictwa – mistrz cukierniczy p. Stefan Przebindowski.  Kto jeszcze pamięta smak pączków z Cracovii – ten wie, co mam na myśli.
O smakach, zapachach, barwach ” Wielkanocy po krakowsku” – możnaby  jeszcze długo, długo…
Jak napisałem na początku – człowiek najpierw je oczami.
Jestem na diecie, ale na całe szczęście wzrok mam bardzo dobry.

P. A.

P1160447

P1160396

P1160408

P1160436 P1160421

P1160405 P1160357 P1160379

P1160309 P1160311 P1160320

P1160304 P1160305 P1160308

P1160298 P1160299 P1160300

P1160284 P1160288 P1160297

P1160261 P1160270 P1160280

P1160251 P1160255P1160338

Dodaj komentarz